Kategorie
koronawirus

izolacja-i-jej-skutki

IZOLACJA I JEJ SKUTKI

Izolacja. Poczucie samotności. Wykluczenia. Niektórzy spędzają ten czas sami, inni wręcz przeciwnie, w zgiełku rodzinnym. Przez całą dobę, na kilkudziesięciu metrach kwadratowych, z osobami, które zwykle są w pracy i w szkole. Niezależnie od sytuacji, każdy z osobna może czuć się SAMOTNIE.

Pielęgnacja strachu

Nie ma większego znaczenia fakt czy wirus nas „dopadnie”, czy też ktoś z naszych bliskich zachoruje. Jesteśmy w stanie stałej, czynnej gotowości i oczekiwania na najgorsze. Sama świadomość, że może się wydarzyć coś złego, potęguje nasz lęk. Zaciętość, z jaką myjemy ręce po każdym powrocie z wyjścia na świat zewnętrzny. Zamknięci w domach, odizolowani od reszty społeczeństwa, mijający się sporadycznie na ulicy w odpowiedniej odległości. To dziwne uczucie, gdy na nasz widok na chodniku, inna osoba szybko ucieka na drugą stronę ulicy. Strach zaszczepiony w każdym z nas powoli kiełkował, by wreszcie wystrzelić z niesamowitą prędkością. Podlewamy go i pielęgnujemy, czytając przerażające doniesienia medialne, wymieniając się ze znajomymi informacjami z pewnych i mniej pewnych źródeł.

samotność izolacja poczucie osamotnienia

Nie tylko wirus jest zagrożeniem

Jednak nie tylko sam wirus czy też zachorowanie z jego powodu nas przerażają. Wiele osób martwi się także sytuacją ekonomiczną- swoją oraz kraju. Jak będzie wyglądał nasz świat po wyjściu z izolacji? Czy uda nam się zadbać o siebie, o swoją rodzinę? Panika, która ogarnęła wszystkich, pokazała, jak łatwo wystraszyć dużą część społeczeństwa w jednej chwili. Śmieszne obrazki, które przedstawiały papier toaletowy jako rzadko spotykaną zdobycz, zestawmy z mniej zabawnymi pustymi półkami sklepowymi i brakiem maseczek w szpitalach.

Natura i inne (nie)zbędniki

Niestety, nie jest trudno przewidzieć skutki zamknięcia i odizolowania. Na szczycie listy rzeczy, które sprawiają, że żyjemy długo i szczęśliwie, znajdują się kontakty społeczne. Kontakt z naturą także jest niekwestionowanym „wyzwalaczem” dobrego nastroju (tutaj podkreślam- NIE JEST lekiem na depresję czy też inne zaburzenia, żeby nie było wątpliwości- przebywanie na świeżym powietrzu poprawia jakość życia, natomiast depresję leczymy lekami i psychoterapią). Jaki będzie efekt zakazu wyjścia do lasu, parku czy nad jezioro?

natura izolacja covid

Oczywiście, duża część osób radzi sobie, jak może w zamknięciu. Izolacja w domu może sprzyjać odkrywaniu siebie. Joga, porządki, gotowanie. To jest wspaniałe, pokazuje, jakie zdolności adaptacyjne posiada człowiek. Korzystamy z komunikatorów internetowych, rozkwitają znajomości facebookowe. Możemy się widzieć na kamerkach, dzwonić do siebie. Dostępne są opcje wsparcia psychologicznego on-line.

Jednak nie wszyscy mają na tyle silne zdrowie psychiczne, by sprostać zadaniu, które przed nami postawiono. Co z tymi, którzy już cierpieli na różne zaburzenia? Co z osobami, które widząc świat przed soczewkę depresji czy też lęków, po obejrzeniu wiadomości z kraju pomyślą- „to jest nawet gorsze niż moje wyobrażenia”?

izolacja samotność koronawirus

Izolacja i jej efekty

Czujemy się zagrożeni, bezradni, a przede wszystkim- bezsilni wobec problemów, które dzieją się wokół nas. Izolacja dodatkowo wzmaga ten stan. Te uczucia nie znikną bez śladu od razu po zakończeniu okresu izolacji. Większość z nich może utrzymywać się jeszcze długo po zniknięciu potencjalnego realnego zagrożenia. U niektórych osób efekty będą trwać kilka miesięcy, a nawet lat.

„Uczestnictwo lub bycie świadkiem sytuacji zagrażającej zdrowiu lub życiu swojemu lub uczestników zdarzenia”. Czy to zdanie brzmi znajomo? To definicja traumy. Czym jest obecna sytuacja w wielu krajach, jeśli nie doświadczaniem społecznej, międzynarodowej traumy? Kryzysowa sytuacja wymagała podjęcia drastycznych kroków. Jednak leczenie długofalowych skutków krótkowzrocznych decyzji będzie kosztowało wszystkich dużo więcej niż pokazują nam wykresy przewidywanych strat materialnych.

izolacja
Kategorie
koronawirus Rodzicielstwo

dziecko-w-domu

DZIECKO W DOMU

Na hasło „dziecko w domu” odczuwasz niepokój, uścisk w żołądku, a serce skacze do gardła? Czas spędzony z dziećmi w domu może być piękny. Jednak nie oszukujmy się- może być także bardzo trudno. Przyzwyczajone do szkolnej rutyny i szaleństw z rówieśnikami, dzieci w domu mogą być rozdrażnione. Niewykorzystana energia- przepis na niekontrolowane wybuchy złości gotowy! Dorośli również z trudem akceptują nową sytuację. 24h na dobę z dziećmi to wyzwanie. Jak to wszystko ogarnąć i nie doprowadzić do małej wojny domowej?

NUDA

            Przede wszystkim- pozwól dzieciom się trochę ponudzić. Dając im czas na oswojenie z nową sytuacją, nie zasypuj milionem rozrywek. Dzięki temu zaadaptują się szybciej do nowych warunków. Możesz dyskretnie podsunąć dawno nieużywane gry, jednak nie decyduj za nie. Pamiętaj- zasada im mniej, tym lepiej, sprawdzi się i w tym przypadku.

dziecko w domu

Ile razy słyszysz „Mamo, nudzę się” gdy pokój wręcz ugina się pod stertą zabawek? Zredukuj ich liczbę. W jednym z niemieckich przedszkoli wprowadzony został program, gdzie przez 3 miesiące w roku dzieci bawią się bez zabawek. Nowatorski pomysł przygotowany przez pracowników socjalnych Rainer Strick and Elke Schubert odniósł sukces. Dzieci, po chwilowej dezorientacji, potrafiły zająć się zabawą na długie godziny.

Wnioski: dzieci uczą się, że nuda jest kreatywna! Oczywiście nie musicie od razu wyrzucać wszystkiego. Ten przykład jedynie udowadnia, że dziecku nie stanie się nic złego, jak się trochę ponudzi. Wręcz przeciwnie, może odkryć podkłady kreatywności. Wskazówka: wyluzuj w kwestii bałaganu. Pozwól budować bazę z koców, poprzestawiać krzesła. Daj się po prostu bawić. Może dołączysz do nich?

RUTYNA

            Druga sprawa: rutyna. Dla zachowania porządku nad chaosem i lepszej kontroli nad czasem: wprowadź plan dnia! Ze starszymi dziećmi możesz ułożyć go wspólnie. Wstawanie o tej samej porze, godziny posiłków, czas kreatywny i czas przed telewizorem. (Wytyczne, które przedstawia WHO odnośnie czasu przed telewizorem w zależności od wieku, możecie znaleźć tutaj: KLIK. Ciekawy wpis na ten temat znajdziecie również na stronie Mataja.pl KLIK.) Możecie też wprowadzić dni tematyczne (dzień gotowania, języka angielskiego, piratów?). Dobrym pomysłem jest także stworzenie wspólnego kalendarza.

kreatywnosc

Dlaczego rutyna jest ważna? Dzięki niej i Ty, i dziecko w domu będziecie mieć poczucie kontroli nad tym, co się dzieje. To ważne, szczególnie w tak trudnym czasie.

NATURA

portobello

Bardzo ważny punkt: NATURA. Jeśli tylko macie możliwość wyjścia do lasu, nad wodę (z zachowaniem zasad bezpieczeństwa oczywiście) to róbcie to! Wykorzystajcie ten czas na kontakt z naturą. Wpłynie to pozytywnie zarówno na Was, jak i na dzieci. Każda wyprawa może mieć cel- szukanie wiosny, skarbu piratów, śladów dinozaurów. Ty najlepiej wiesz, co zainteresuje Twoje dzieci.

Nie ma takiej opcji, by wyjść na dwór? Wspólne przesadzanie kwiatków na balkonie albo nawet obserwacja ptaków przez okno także spełnią swoje zadanie.

ROZMOWY

„Przymusowy” czas z dziećmi może być punktem startowym do poprawy Waszych relacji. Rozmawiajcie o tym, co się dzieje. Dzieci widzą, że coś jest nie tak. Przekaż im informacje na temat bieżącej sytuacji, dostosowane do wieku. Ważne: nie oglądaj i nie czytaj wiadomości w panice wiadomości przy dziecku (telewizji w tle mówimy nie!).

Podsycanie swojego lęku wpływa negatywnie na nasze zdrowie psychiczne. Pomyśl zatem, jak wpływa na dzieci! Powiedz dzieciom o sytuacji, nie oszukuj ich, jednak nie karm ich (i siebie!) całodniowymi relacjami ze świata. To nie jest potrzebne i nie wnosi nic dobrego do Waszego życia. Zastanów się, razem z dziećmi, co możecie zrobić, żeby czuć się lepiej. Ten czas wspólny można wykorzystać na naukę dbania o swoje samopoczucie. Wspólna joga, ćwiczenia, tańce- to świetny sposób zarówno dla dzieci, jak i dla Ciebie na relaks i odskocznię od problemów świata.

PRACA

Co zrobić, jeśli musisz pracować, a dziecko w domu nie daje Ci chwili spokoju? Zapewne większość z Was widziała już „porady”, by w takiej sytuacji wyjaśnić dzieciom, że rodzice pracują i zająć ich spokojnymi zabawami. Kto ma dzieci, z pewnością parsknął śmiechem po przeczytaniu tego stwierdzenia. Teoria brzmi super, w praktyce już trochę gorzej to wygląda. Co zatem zrobić, jeśli faktycznie musisz pracować, a dzieci nie dają Ci spokoju?

Zgódź się na coś, co do tej pory było „zakazane” lub wykonywane tylko pod Twoim nadzorem. W zależności od wieku, będą to różne czynności. Malowanie farbkami w wannie, zjeżdżalnia z krzeseł, skoki ze stolika na materac. Cokolwiek to będzie, zrób dobry wstęp. Tworząc aurę „wyjątkowości” danego zadania, może udać Ci się zając ich na długi czas!

dziecko-w-domu

Oczywiście, w ostateczności pozostaje Netflix. Jeśli czasem przekroczycie „wytyczne”, co do czasu oglądania, bo masz ważne zadanie- trudno. Następnego dnia poświęć więcej czasu na wspólną zabawę.

RODZIC TEŻ CZŁOWIEK

Pamiętaj, żeby zadbać o siebie! Jeśli niepokój i stres panują nad Twoim dniem, logicznym jest, że dzieci to odczują. Znajdź chociaż kilka minut dla siebie. Chwila medytacji wieczorem, uspokojenia się, wyciszenia, a może szalony taniec przed lustrem w łazience. Ograniczenie social media, wiadomości, wszelkich negatywnych wpływów również pomoże. Zamiast irytować się na zamknięcie w domu, zaakceptuj i znajdź pozytywy. „Ok, teraz jestem w domu z dziećmi, co mogę zrobić, by było nam lepiej?”. Wspólne gotowanie, może nawet porządki? Młodsze dzieci z chęcią odkurzają, machają szmatką. Starsze można zachęcić np. do wspólnych przebieranek przy okazji redukcji szafy.

joga

Jeśli nie możesz przestać i co chwilę zerkasz w telefon, polecam aplikację Forest. Dzięki niej zredukujesz czas przy telefonie. Warto także zapoznać się z aplikacją „Smiling Mind”. Oferuja ona codzienne krótkie (8-15 min) ćwiczenia oddechowe oraz uważności. Pomagają w redukcji stresu i obniżają poziom lęku. Obie aplikacje są darmowe. Nie jest to post sponsorowany, sama korzystam z tych aplikacji i uważam, że rewelacyjnie się sprawdzą. Szczególnie w takiej specyficznej i trudnej sytuacji, jakiej teraz wszyscy doświadczamy.

Czy macie jeszcze jakieś pomysły, jak przetrwać ten czas z dziećmi w domu?

North Berwick
Kategorie
Zaburzenia psychiczne

zaburzenia-psychiczne-wsparcie

GDY BLISKA OSOBA CIERPI- jak być wsparciem dla osób cierpiących na zaburzenia psychiczne

Wiele mówi się o osobach cierpiących na zaburzenia psychiczne, co jednak z bliskimi im osobami, które nie zawsze wiedzą, w jaki sposób okazywać wsparcie? Temat ten wraca do mnie jak bumerang zarówno w bezpośredniej pracy z klientem, jak i w Waszych wiadomościach. Postanowiłam zatem stworzyć mini-przewodnik, podstawową ściągawkę, dzięki której (taką mam nadzieję) będzie chociaż trochę łatwiej wspierać bliskie osoby, które doświadczają trudnych chwil.

Starałam się, stworzyć uniwersalny tekst, bez względu na rodzaj zaburzenia. Pamiętajcie jednak, że jest to bardzo szeroki temat. Kolejność punktów nie ma znaczenia – są one wszystkie bardzo istotne.

wsparcie bliskich

Po pierwsze: SELF-CARE, czyli pamiętajmy o sobie!

Żyjąc z osobą, która cierpi na zaburzenia psychiczne, bardzo łatwo jest skupić się tylko na danym problemie, tracąc ostrość widzenia odnośnie innych spraw. Często osoby wspierające mają poczucie winy, jeśli uda im się „ukraść” trochę czasu dla siebie.

Jednakże, nie mając własnych „zapasów” energii i siły, w jaki sposób możemy pomóc w odzyskaniu ich przez kogoś innego?

To jest bardzo ważna reguła i dotyczy każdego związku czy też relacji, niezależnie od tego, czy druga osoba ma problemy czy też nie. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że w sytuacji, gdy bliski człowiek nas potrzebuje, tym bardziej sami musimy częściej „ładować” swoje baterie, by móc działać i pomagać.

Podkreślę też, że dbanie o siebie to nie tylko kąpiel ze świeczkami czy spacer po parku, ale również własna psychoterapia, kontakty z innymi ludźmi oraz czas na własne pasje.

Po drugie: GRANICE

W zależności od rodzaju zaburzenia, na które cierpi bliska nam osoba, w mniej lub bardziej inwazyjny sposób może jej się zdarzyć przekroczenie naszych granic.

Czym są granice? To nasza przestrzeń, zarówno fizyczna, jak i psychiczna. O ile łatwiej jest zauważyć, gdy ktoś przekracza nasze fizyczne granice i tym samym zaprotestować, o tyle przekraczanie granic psychicznych może odbywać się w subtelniejszy sposób. Stąd też trudniej ocenić, czy to z nami coś jest „nie tak”, gdy odczuwamy dyskomfort (szczególnie, jeśli sami nie mamy do końca poukładanych spraw w swojej głowie) czy też to ta druga osoba przekracza naszą strefę.

Niestety, jeśli osoba z zaburzeniem nie leczy się i nie korzysta z profesjonalnej pomocy, bardzo łatwo jest posunąć się o krok za daleko.  

Bez względu na rodzaj zaburzenia (depresja, choroba afektywno-dwubiegunowa, zaburzenia osobowości, schizofrenia itp.) może się zdarzyć taka sytuacja. Jak wtedy nie wpaść w schemat „to tylko choroba, nie będę zwracać na to uwagi”?

Ćwiczenie własnej asertywności, kontakty z innymi osobami, które umocnią nas w poczuciu, że nasze granice są ważne, a jeśli to nie pomoże- własna psychoterapia lub wsparcie psychologiczne.

Nie jest to proste, zwłaszcza, że bliska nam osoba także często cierpi, równocześnie nas raniąc.

Zastanówmy się jednak, jakie byłyby skutki takiego stałego „odpuszczania” swoich granic na rzecz zaburzenia innej osoby? Przede wszystkim: nasze poczucie wartości powolutku by się redukowało, tym samym odbierając nam siły i chęci do dalszego działania. Wyznaczajmy jasne granice. W ten sposób pomagamy też drugiej stronie w  rozumieniu zależności, jakie panują w relacji.

Po trzecie: PSYCHOEDUKACJA, czyli dowiedzmy się jak najwięcej o danym zaburzeniu

Nie bazujmy na obiegowej opinii o danym zaburzeniu. To może spowodować wiele problemów, gdy dowiadując się o zaburzeniu bliskiej osoby, od razu dopisujemy jej konkretne, specyficzne objawy, które tylko nam się „kojarzą” z tematem.

Czytanie książek, rzetelnych stron internetowych, a nawet, o ile jest na to zgoda, pójdźmy razem do psychologa/psychoterapeuty/psychiatry, który wyjaśni na czym dokładnie polega dane zaburzenie lub choroba. Dzięki temu będziemy mieć świadomość, z czym przyjdzie nam się mierzyć, na co się przygotować, a także, w jaki sposób wspierać.

Po czwarte: SZCZEROŚĆ i wsparcie

Gdy dowiadujemy się, że bliska nam osoba została zdiagnozowana, z jednej strony może to być smutna wiadomość, a z drugiej- oczyszczająca.

Smutna z wiadomych względów, dlaczego jednak oczyszczająca? Bo wreszcie, często po wielu miesiącach, a nawet latach, znamy przyczynę, dlaczego dana osoba wykazywała konkretne zachowania. Jest nam troszkę lżej ze świadomością, że część trudności, które występowały w relacji, wynikają z przyczyny nie do końca zależnej od nas czy też od drugiej osoby.

Świadomość, że wreszcie zostanie podjęte właściwe leczenie, a do tego wiemy, co robić dalej, jest jak światełko w tunelu. Daje nadzieję, pozwala okazać potrzebne wsparcie.

Po piąte: SYGNAŁY OSTRZEGAWCZE

Jeśli widzimy, że bliska nam osoba doświadcza trudnego stanu i zaobserwujemy, że jest jej gorzej- reagujmy! Wiem, że może być trudne odróżnienie stabilnego depresyjnego stanu od stanu, w którym czas wezwać pomoc, jednak warto pamiętać, że lepiej kilka razy zareagować „na zapas” niż nie zareagować ten jeden raz.

Rozmowy o śmierci, snucie planów odnośnie zakończenia swojego życia, pożegnania- nie dajcie sobie wmówić, że to tylko szukanie atencji i na pewno ta osoba sobie nic nie zrobi. Nigdy nie mamy takiej pewności! Wsparcie bliskich w takich momentach jest bardzo ważne.

Po szóste: PROSTE RZECZY

Warto poznać mechanizmy działania danego zaburzenia, jednak nie musimy być specjalistami w tym temacie, by komuś pomóc. Czasem ważniejsze jest np. przygotowanie obiadu, podanie leków, wykonanie telefonu, pomoc w załatwieniu ważnej sprawy. Czasem też zaoferowanie czasu i spokoju, nieosaczanie swoją pomocą, jeśli nie jest konieczna i potrzebna. Szanowanie granic nie tylko swoich, ale bliskiej osoby.

Mam nadzieję, że te podstawowe zasady przydadzą się osobom poszukującym informacji o wsparciu bliskich osób cierpiących na zaburzenia psychiczne.

Jeśli macie jakieś uwagi lub pytania (np. odnośnie konkretnego zaburzenia) – zachęcam do komentowania oraz wysyłania wiadomości! Wsparcie osób z zaburzeniami psychicznymi jest bardzo trudnym zadaniem- szukanie pomocy w takiej sytuacji jest naturalną sprawą.

Kategorie
Zaburzenia psychiczne

LĘK- jak z nim żyć?

LĘK- jak z nim żyć?

Poczucie lęku pojawia się u każdego z nas. Jego odpowiedni poziom, wraz z dawką stresu, wpływają na nasze funkcjonowanie i są nam wręcz potrzebne do prawidłowego określania sytuacji, w której się znajdujemy (mogą nas np. ostrzec, że jesteśmy w niebezpieczeństwie i pora uciekać). Jednak w jaki sposób określić, kiedy „zwykły” lęk staje się chorobą?

Lęk to inaczej zamartwianie się o przyszłe wydarzenia, natomiast strach wynika głównie z bieżących wydarzeń. Okresowe odczuwanie lęku jest normalne i naturalne, szczególnie, gdy mierzymy się z różnymi trudnościami lub czekają nas nowe, nieznane dotąd aktywności.

Jednakże, jeśli doświadczamy stanów lękowych regularnie lub czujemy się przytłoczeni własnym lękiem, nieadekwatnym do sytuacji, może wskazywać na występowanie zaburzeń lękowych.

Istnieje wiele rodzajów zaburzeń lękowych:

-lęk uogólniony

-fobie specyficzne

-lęk społeczny

-lęk separacyjny

-ataki paniki

-mutyzm selektywny

Zaburzenia lękowe dotykają 10% ludzi- to bardzo wysoki wynik! Występują one dwa razy częściej u kobiet niż u mężczyzn i zwykle dają o sobie znać już przed 25 rokiem życia. Najpowszechniejsze są społeczne zaburzenia lękowe oraz fobie specyficzne.

Lęk objawia się zarówno w formie natarczywych myśli o stresującym nas czynniku, jak i fizycznie: suchość w gardle, przyśpieszony puls, płytki oddech, uderzenia gorąca, aż po ataki paniki.

Ataki paniki wywołują intensywne, trudne do wytrzymania poczucie strachu. Szybsze bicie serca, nadmierna potliwość, drżenie rąk i nóg, uczucie duszności, ucisk w klatce piersiowej i strach przed śmiercią lub utratą kontroli to typowe cechy ataku paniki.

Zaburzenia lękowe mogą bardzo namieszać w naszym życiu- obawa przed wystąpieniem stresującego wydarzenia mogą nas hamować przed podejmowaniem różnych aktywności. Jeśli np. boimy się otwartych przestrzeni, możemy stopniowo ograniczać nasze wychodzenie z domu. Takie zachowanie, czyli unikanie stresorów, przynosi niestety odwrotny skutek- lęk, zamiast maleć, rośnie.

Brzmi strasznie? Dobra wiadomość jest taka, że zaburzenia lękowe można leczyć! Najczęściej stosowaną metodą leczenia jest psychoterapia, a także zmiana stylu życia, dbanie o siebie i swoje zdrowie psychiczne, a także w niektórych przypadkach, włączenie farmakologicznego leczenia. Niestety, bez leczenia, zaburzenia lękowe mają tendencję do zwiększania swojej siły i zagarniania coraz większego obszaru naszego życia dla siebie. Wszelkie formy relaksacji, techniki oddychania mogą działać wspomagająco w naszych stanach lękowych. Głównym celem terapii nie jest pozbycie się uczucia lęku, lecz oswojenie z nim i racjonalna ocena sytuacji. Zamieniamy zatem mało pomocne „nie boję się” na „boję się, zauważam swój lęk, jednak mimo wszystko robię daną czynność, bo wiem, że ten strach nie ma podstaw w realnym świecie- to tylko moje przekonania wpływają na takowe postrzeganie sytuacji”. Nie chodzi o to, żeby przy lęku wysokości wsiąść w najwyższą kolejkę górską i nie czuć lęku, gdyż to jest niemożliwe. Istotne jest, by mimo jego odczuwania, na tyle „ogarnąć” swoje emocje i myśli, by przełamać strach i działać dalej!

Stopniowe przyzwyczajanie się do sytuacji, która napawa nas lękiem, daje nam siłę do zmierzenia się z kolejnymi lękami. Jeśli uda nam się oswoić jedno trudne wydarzenie, z kolejnym pójdzie nam łatwiej. Nie jest to jednak prosta sprawa- zwykle wymaga pomocy specjalisty (np. psychoterapeuty), który pomoże nam w efektywnej pracy nad sobą.